4 maja LEGO opublikowało na swojej stronie pierwsze oficjalne zdjęcia nowego imperialnego promu typu Lambda (75459) z serialu „The Mandalorian”. To trzecie playscale’owe wcielenie tego statku i na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że bije na głowę (lub kokpit) swojego poprzednika z 2021 roku (75302) nie tylko liczbą elementów, ale przede wszystkim wyglądem. Jak natomiast wypadnie w porównaniu z klasycznym modelem z „Powrotu Jedi” wydanym w roku 2015 (75094) przekonamy się w lipcu.

Nowy prom będzie składał się z 961 elementów i wyceniono go katalogowo na 649,99 zł. Oprócz jego premiery, tego lata czeka nas w katalogu LEGO zmiana warty – w praktyce oznacza to, że pożegnamy się z kilkoma zestawami, które ustąpią miejsca nowościom. Pomyślałem więc, że zanim nowy imperialny trójskrzydłowiec trafi do sklepów, wybiorę pierwszą piątkę dostępnych aktualnie w ofercie LEGO modeli, które są w podobnych cenach – między 600 a 780 zł i zawierają od ok. 1 000 do 1 500 elementów. Wszystko wskazuje na to, że tylko dwa z nich doczekają w katalogu stycznia 2027, może więc warto rozważyć wzbogacenie swojej kolekcji w najbliższych tygodniach.
Battle of Felucia Separatist MTT (75435) | 2025 rok – 649,99 zł
Mówili, że mały – ale okazał się za to zgrabny. Co prawda byłoby dobrze, gdyby mieścił więcej droidów bojowych typu B1, a jego kierowca mógł siedzieć, a nie leżeć w „szoferce” – ale rekompensuje nam to funkcja zabawowa związana z wysuwaniem i chowaniem nieaktywowanych jeszcze B jedynek, która wywołuje mimowolny grymas radości na twarzy i niepohamowaną chęć powtarzania tej czynności oraz uzupełniania jej za każdym razem o produkowany za pomocą aparatu mowy onomatopeiczny dźwięk, który towarzyszy tej scenie. Z perspektywy kolekcjonera napiszę krótko: ten MTT będzie dobrze prezentował się w gablotce. Jego wcześniejsze playscalowe modele z LEGO były brązowymi wersjami z „Mrocznego widma” – to natomiast pierwszy i jak na razie jedyny niebiesko-szary pojazd separatystów znany z „Wojen klonów”. W zestawie znalazły się minifigurki komandora Bly’a oraz mistrzyni Jedi Aayli Secury. Aayla ma niestety niewłaściwy kolor ust, ale – jak to mówią – kobietta zmienną jest.

The Razor Crest (75447) | 2026 rok – 649,99 zł
Somehow Brzeszczot powrócił… Mniejszy i bardziej kolorowy, a dokładnie wzbogacony o wyraźne żółte akcenty. Zabawowo, w porównaniu ze swoim playscale'owym poprzednikiem (75292) z 2020 roku, stracił trochę możliwości, jakie dawało większe i ciekawiej zorganizowane wnętrze oraz kapsuła ratunkowa. Konstrukcyjnie i wizualnie (z zewnątrz) jest za to lepiej, co oznacza udany lans gablotkowo-półeczkowy w galaktyce kolekcjonerów. Młodsi koneserzy klocków LEGO na licencji Lucasfilm z bardziej użytkowym nastawieniem też nie powinni być ostatecznie rozczarowani tym modelem. Wszystkich za to będzie kusiło, by uwolnić swój gniew, gdy zobaczą pokaźny arkusz naklejek... Na osłodę dostaniemy ekskluzywne dla tego zestawu minifigurki pułkownik Ward (Sigourney Weaver) oraz Zeba Orreliosa!

AT-TE Walker (75337) | 2022 rok – 599,99 zł
Ta maszyna krocząca to już klasyka LEGO Star Wars i najlepszy zbudowany z klocków model AT-TE. Kiedyś to były zestawy... O tym można powiedzieć, że pochodzi z „kiedyś” i że dziś już się takich nie robi – kto wie czym LEGO zaskoczy nas za jakiś czas w jego kolejnej wersji, ma on bowiem przejść na zasłużoną emeryturę i zniknąć z katalogu 1 sierpnia 2026. Warto więc rozważyć czy nie chcielibyśmy mieć go w swojej kolekcji. Cieszyć oko będzie zarówno z zewnątrz, jak i od środka – w końcu ładny walker powinien mieć też bogate wnętrze. W pakiecie dostaniemy bardzo udanego spider droida, trzy jednostki B1 i pięć klonów z 212 Batalionu Szturmowego włącznie z komandorem Codym. Hologramu Palpatine'a co prawda nie znajdziecie w pudełku, ale od czego jest wyobraźnia (lub przezroczysty round brick 1x1 w kolorze light blue) i odpowiednio wyartykułowane: The time has come. Execute Order 66.

Imperial Star Destroyer (75394) | 2024 rok – 729,99 zł
Gwiezdny niszczyciel – tu nie ma miejsca na kompromisy. Pomimo, że jest to wersja playscale'owa, prezentuje się znakomicie jako model kolekcjonerski! Większość jego funkcji zabawowych kryje się we wnętrzu; tam też swoje miejsce mają prawie wszystkie naklejki. Jeśli zatem nie planujemy otwierania go i odgrywania scen z Lordem Vaderem na mostku, możemy ostatecznie odmówić sobie wątpliwej przyjemności oklejania klocków i po prostu cieszyć się jego widokiem, a jest czym, ponieważ na zewnątrz statek wygląda bardzo dobrze. Oprócz sześcioosobowej załogi ze wspomnianym Darthem Vaderem na czele, w pudełku znajdziemy też stworzoną na 25. rocznicę powstania serii LEGO Star Wars minifigurkę Cala Kestisa – bohatera gier „STAR WARS Jedi: Fallen Order” oraz „STAR WARS Jedi: Survivor”. W starciu z takim zestawem nasz portfel jest niczym Tantive IV w scenie otwierającej „Nową nadzieję”.

The Dark Falcon (75389) | 2024 rok – 779,99 zł
Czy jest jakiś statek z Gwiezdnych Wojen, który ma tyle samo klockowych wcieleń co Sokół Millennium? Myślę, że nie, ale spośród wszystkich jego dotychczasowych wersji, ta jest najbardziej wyjątkowa. „Mroczny Sokół” to zestaw z niekanonicznej, animowanej serii „LEGO Star Wars: Rebuild The Galaxy” i ten fakt nie przemawia do mnie zupełnie – przemawia za to czarny Sokół Millenium z przezroczystymi elementami w czerwieni oraz miniaturą działa Gwiazdy Śmierci zamiast radaru. Wygląda to rewelacyjnie. Do tego mamy tu białego Vadera, wyluzowanego Luke'a w plażowej stylizacji, łowcę nagród C-3PO oraz internetowy mem w formie minifigurki – czyli Dartha Jar Jara. Wygląd, wartość kolekcjonerska, minifigurki i funkcje zabawowe w jednym – kiedy coś jest do wszystkiego, to znaczy, że jest... Mrocznym Sokołem.

Według aktualnych prognoz (źródło: brickfanatics.com), jeśli jesteśmy zainteresowani zakupem gwiezdnego niszczyciela lub nowego Brzeszczota, możemy z tym jeszcze poczekać i zapolować na dogodną okazję pod koniec tego lub w przyszłym roku. Mroczny Sokół, MTT (w katalogu do 31 grudnia 2026) i AT-TE (w katalogu do 31 lipca 2026) nie znikną oczywiście z innych sklepów z dnia na dzień, a ich ceny nie poszybują w kosmos w ciągu tygodnia czy dwóch – ale jeśli zdecydowaliśmy, że przynajmniej jeden z tych zestawów jest brakującym elementem naszej osobistej kolekcji, warto już teraz wziąć go na celownik, by użyć Mocy i kliknąć „kup teraz” w odpowiednim momencie.


