EyeOnMusic – 09.04.2022

Są takie zespoły... Są takie płyty... Zresztą, co ja będę pisał – wczoraj 40 lat skończył album Toto IV.

„Szklanka w górę” jak powiedziałby pewnie teraz największy znany mi fan Toto – Wojtek Olszak. W takim razie pozostaje mi tylko dołączyć się do toastu i nacisnąć „play” w stosownym odtwarzaczu.

Nie napiszę, że Czwórka to najlepszy album w dyskografii Toto. Z jednej strony dlatego, że trudno byłoby mi wybrać tę jedną, ulubioną płytę zespołu; z drugiej natomiast uważam, że Fahrenheit (1986) czy The Seventh One (1988) wcale jej nie ustępują, choć nie odniosły już takiego sukcesu. Cóż, przemysł muzyczny rządzi się swoimi – nie zawsze sprawiedliwymi – prawami. A co do słuchaczy, to nawet ci, którzy mogą (jakimś cudem) nie skojarzyć nazwy zespołu, to pewnie bez problemu zanucą, zarówno otwierającą Toto IV „Rosannę”, jak i zamykający ten album utwór, którego rozpoznawalność dawno przekroczyła już granice czasu i przestrzeni. Hurry boy, it's waiting there for you.


09.0402.04tyg.
1.12GusGusSimple Tuesday
2.26Tears For FearsRivers Of Mercy
3.33White LiesBreathe
4.N1Emeli SandéThere Isn't Much
5.54The Knocks + DragonetteSlow Song
6.N1Bryan FerryLove Letters
7.62Bryan AdamsYou Lift Me Up
8.46Robyn + Neneh Cherry + MapeiBuffalo Stance
9.N1ClouseauVage Herinnering
10.107George EzraAnyone For You
11.715The War On Drugs + LuciusI Don't Live Here Anymore
12.93Vito BambinoMateusz (Małgośka)
13.128White LiesAm I Really Going To Die
14.147Calum ScottIf You Ever Change Your Mind
15.N1Mike Campbell & The Dirty KnobsWicked Mind
16.82Bryan AdamsThese Are The Moments That Make Up My Life
17.1110Tears For FearsBreak The Man
18.158KeaneNothing To Something
19.135Eddie Vedder + Elton JohnPicture
20.197Midnight OilAt The Time Of Writing

Witają się z gąską:

21.27Red Hot Chili PeppersNot The One
22.24MuseCompliance
23.29Sheryl CrowForever
24.25PlaceboHappy Birthday In The Sky
25.35Del AmitriGone In A Second
26.––Red Hot Chili PeppersIt's Only Natural
27.34Michael BubléMy Valentine
28.26Bear's DenShadows
29.––Julian LennonEvery Little Moment
30.––Foy Vance + Rag'n'Bone ManSapling

Pozycja #1 obroniona – to w takim razie dziś GusGus w wersji LiveLive.

Od bardzo dawna nie słyszałem nowej piosenki Emeli Sandé, która chwyciłaby mnie za jakikolwiek organ wewnętrzny, o sercu nawet nie wspominając; aż tu nagle pojawił się ten singiel i zaskoczył w trybie natychmiastowym przez uszy na cały układ krwionośny.

Belgia kojarzy mi się z urokliwym starym miastem w okolicach ratusza w Brukseli, gdzie kiedyś spędziłem bardzo dużo czasu w pewnym niezwykle przytulnym sklepie z płytami winylowymi; oprócz tego oczywiście z czekoladkami oraz z zespołem – teraz już duetem – Clouseau. Bracia Kris i Koen Wauters wydali właśnie nowy album zatytułowany Jonge Wolven – przyznaję, że zupełnie nie rozumiem o czym śpiewają, ale ta piosenka spodobała mi się najbardziej.

Był taki czas, dokładnie 30 lat temu, kiedy Koen śpiewał po angielsku; singiel „Close Encounters” znalazł się wtedy w pierwszej dwudziestce niemieckiej listy przebojów, a video do tej piosenki pojawiało się regularnie w MTV Europe. Z nieznanych mi powodów zarówno piosenka, jak i cały anglojęzyczny album Clouseau zatytułowany Close Encounters są dziś niedostępne w znanych mi, oficjalnych serwisach streamingowych – pozostaje więc wersja oryginalna, choć szczerze mówiąc, mniej przyjazna dla mojego ucha pod względem językowym.

„Daar Gaat Ze” – chyba się już nie przekonam. Tak brzmiało „Close Encounters” jeszcze przed napisaniem angielskiego tekstu. Na zakończenie wybrałem piosenkę z nowej płyty Mike'a Campbella & The Dirty Knobs, która w tym tygodniu pojawiła się w moim podsumowaniu na miejscu #15, ale à propos „angielskiego tekstu” pomyślałem sobie, że słowa do najlepszej kompozycji Mike'a napisał przecież Don Henley.

Późnym sierpniem o zachodzie słońca zabrzmi pewnie jeszcze nie raz. „The Boys Of Summer” Don Henley. To może jeszcze Mike z Tomem?

Miłość to długa droga – napisali Mike Campbell i Tom Petty, a piosenka znalazła się na znakomitym solowym albumie tego ostatniego, zatytułowanym Full Moon Fever (1989). Do trzech razy sztuka, w takim razie na koniec Mike, The Dirty Knobs i nagranie „Wicked Mind”, które otwiera ich nowy album External Combustion.